„Żegnamy Cię z nadzieją na nowe powitanie, każdy w innym czasie…"

Z odejściem premiera Mazowieckiego kończy się pewien etap, wraz z którym w niepamięć odchodzi szlachetny styl polityki, polityki przez duże „P”

Pogrzeb Tadeusza Mazowieckiego wpisał się w już i tak smutny obraz Polski. Polski wewnętrznie rozdartej, podzielonej, rozedrganej, rozemocjonowanej. Całkiem podobnej do tej, którą do wolności i jedności ponad 30 lat temu prowadził były premier. Informacja o śmierci tego wielkiego człowieka, patrioty i wyśmienitego polityka, bardzo mnie poruszyła. Pomyślałem, że z jego odejściem kończy się pewien etap, wraz z którym w niepamięć odchodzi szlachetny styl polityki. Polityki przez duże „P”, polityki, której głównym celem jest dialog i budowa, w której wybrani przez naród biorą odpowiedzialność za swoje czyny i słowa.


Postawa Tadeusza Mazowieckiego – co ze wzruszeniem podkreślił Bronisław Komorowski - pokazywała, że: "można w polityce być i przyzwoitym, i skutecznym jednocześnie, że osobista skromność w połączeniu z postawą służby czynią polityków wartościowymi w oczach współobywateli i w końcu, że można się spierać, ale nie można nienawidzić”.

Oglądałem transmisję z pogrzebu. Trumna okryta białą flagą, czarno-białe zdjęcie, wspomnienia. Wśród wspominających wnuczka i jej piękne, wzruszające słowa: „Kochany dziadku, jesteśmy tu dzisiaj wszyscy razem, tak jak lubisz. Słowa nie wyrażą smutku, jaki odczuwamy z powodu tak wielkiej straty, straty dla nas szczególnie bolesnej. Straciliśmy kochającego dziadka, który scalał naszą rodzinę. Wiara, nadzieja i miłość, którymi byłeś przez całe życie wierny, są dzięki Tobie obecne również w naszym życiu. Mimo wielu przeciwności, jakie spotkałeś na swojej drodze, nigdy ich nie porzuciłeś” - mówiła w imieniu rodziny.

I kolejne wspomnienia, słowa o odpowiedzialności, dążeniu do realizacji celów, o miłości do ojczyzny, o tym, że warto i należy słuchać drugiego człowieka… W końcu wyznanie najbardziej chwytające za gardło: „Dziękujemy, że znalazłeś czas, aby być naszym dziadkiem… nie żegnamy Cię, bo nie potrafimy tego zrobić, mówimy tylko na razie, pa, tak jak zazwyczaj się z nami żegnałeś”.

Słowa kardynała Nycza, którymi opisał zmarłego jako: „człowieka Kościoła, Polski, Europy i świata”, wyprowadzenie z kościoła i tłumy ludzi towarzyszące premierowi w ostatniej drodze, Kompania Reprezentacyjna Wojska Polskiego, salwa honorowa, złożenie flagi na ręce syna Tadeusza Mazowieckiego, a w końcu pożegnanie dominikanina ojca Aleksandra Hauke - Ligowskiego cytującego Norwida: „A na razie pozostaje nam - pożyczając słów od Norwida- wraz z Tobą zmówić pacierz potężnym milczeniem”…

To był piękny pogrzeb bo i pięknie żył człowiek, którego żegnano. Polacy jak zwykle potrafili się zjednoczyć, choć na chwilę przystanąć w zadumie, w modlitwie, w ciszy. Mnóstwo osób przyszło pod kościół, aby oddać cześć zmarłemu. Jestem przekonany, że ten dzień był dniem refleksji dla każdego Polaka. Bo Polacy potrafią się jednoczyć w bólu, w cierpieniu i chwilach trudnych. Takiej właśnie Polski chciał Tadeusz Mazowiecki - zjednoczonej, solidarnej. Brakuje nam niestety wytrwałości, cechuje nas raczej słomiany zapał.

Ze wzruszeniem oglądałem ceremonię, myślałem o Solidarności, o tym jak kręta droga wiodła do punktu, w którym jesteśmy dzisiaj, zadawałem sobie pytanie: co myślał były premier o dzisiejszej Polsce, o Polsce jutra w ostatnich dniach życia. Czy o to Panu chodziło, Panie Premierze?

Jedyny incydent, który zakłócił spokój tego dnia to informacja w pasku w TVN24. Jarosław Gowin nie potrafił się powstrzymać i nawet tak ważne wydarzenia nie skłoniły go do złożenia broni. Bez wytchnienia prowadził medialną batalię z Donaldem Tuskiem: „Premier Donald Tusk przypomina Millera w schyłkowej fazie SLD” – donosił pasek u dołu ekranu. Czułem niesmak. Nawet Jarosław Kaczyński przyszedł tego dnia oddać hołd wielkiemu Polakowi, kondolencje napłynęły z całego świata, od przywódców państw - jak prezydenta Baracka Obamy - a także od Papieża Franciszka. Wszyscy oddali cześć osobie tak skromnej i tak potężnej wnętrzem, tak mądrej i wyważonej, wszyscy z małymi wyjątkami.

Jak widać solidarność dzisiaj nie wychodzi nam najlepiej. Powinniśmy więc odrobić lekcje i uczyć się od najlepszych. Bo Tadeusz Mazowiecki dał nam wszystko: wolny kraj, wolność wyboru, a także lekcję jak należy budować i którędy wiedzie droga do zwycięstwa.
Trwa ładowanie komentarzy...