Biznes liczy na Szczurka

Polska to kraj, w którym przedsiębiorców bierze się pod lupę paragrafów, dociska kolanem przepisów, pałuje podatkami i zniewala chorymi regulacjami. Trzeba być bardzo zdeterminowanym, żeby prowadzić biznes w Polsce…

…trzeba też być elastycznym, cierpliwym i otaczać się ludźmi, którzy sprawnie poruszają się w gąszczu przepisów, zmieniających się jak w kalejdoskopie. Często rozmyślam o tym, co musiałoby się zmienić, żeby Polska stała się krajem przyjaznym biznesowi. Zdecydowanie trzeba powiedzieć, że im mniej "państwa" w biznesie, tym lepiej dla biznesu. Bo biznes z reguły najlepiej radzi sobie w środowisku, w którym regulacji jest jak najmniej lub nie ma wcale. Liberalni ekonomiści wręcz uznają pomoc państwową lub rządową za szkodliwą, a ja całkowicie się z nimi zgadzam.



Niestety wbrew temu, nasze państwo kodyfikuje szczegółowo każdą dziedzinę gospodarki. Doprowadziło to do kuriozalnej sytuacji, w której nierzadko jeden przepis jest sprzeczny z innym. Do tego dochodzą ogromne ilości koncesji i pozwoleń, biurokracja związana z rejestracją i prowadzeniem działalności gospodarczej, przewlekłość postepowań urzędowych i sądowych. Słowem - nie jest łatwo.

Trzeba przyznać, że obecny rząd mimo wielu obietnic, nie zrobił zbyt wiele w tym temacie. Z zapowiadanych zmian wcielono w życie nieliczne i były one raczej marginalne, bo nie wpłynęły w żaden sposób na poprawienie sytuacji. To Miller obniżył CIT do 19%, a Kaczyński zmniejszył najwyższy próg podatkowy z 36% na 30%. To również jego zasługa, że spadki i darowizny przekazywane w ramach najbliższej rodziny są wolne od podatku. Miejmy nadzieję, że zaskakująca, choć - w moim odczuciu - obiecująca nominacja Mateusza Szczurka coś zmieni. Może młodość, świeżość umysłu, a także wiedza poparta imponującym wykształceniem pozwoli świeżo upieczonemu ministrowi finansów przeprowadzić zapowiadane reformy podatków, zgodnie z oczekiwaniami biznesu. Miejmy nadzieję, że nowo nominowany minister weźmie się dziarsko do pracy i uprości ordynację podatkową jak zapowiadał.

W Polsce brakuje też jasnego, przejrzystego systemu prawnego, którym można by zachęcić Polaków do rozwijania i prowadzenia własnych firm. Wartością dodaną zmiany obecnego stanu rzeczy byłoby przyciągnięcie uwagi inwestorów zagranicznych. Poprawa miejsca w rankingu "krajów przyjaznych biznesowi" byłaby więc istotna dla napływu kapitału z zewnątrz. Bo im prostsze przepisy, tym biznes, a zatem cały kraj lepiej się rozwija.

Dobrze byłoby idąc dalej, żeby Polska miała swoją strefę wolnego handlu, żeby przyciągała, a nie zniechęcała inwestorów i kapitał zagraniczny. Mamy potencjał, żeby stać się centrum finansowym między Wschodem a Zachodem, trzeba tylko dołożyć starań. To jest możliwe, wystarczy popatrzeć na „azjatyckie tygrysy” - Hong Kong, czy Singapur, który jeszcze w latach 50’ był wioską rybacką, a dziś jest światową potęgą gospodarczą. Imponujące otwarcie na kapitał inwestycyjny przy jednoczesnej ochronie własnego rynku wewnętrznego doprowadziło te kraje do punktu, w którym cały świat spogląda z zazdrością.

No cóż, wierzę w potencjał ministra Szczurka jeżeli chodzi o kwestie kluczowe, czyli podatki. Mam nadzieję, że nie okaże się on kolejnym zachowawczym graczem na polskiej scenie politycznej, a da się poznać jako charyzmatyczny ekonomista. Życzyłbym sobie, żeby wprowadzone za jego kadencji zmiany w regulacjach podatkowych były trwałe i znaczące, a nie prowizoryczne. Ufam, że zrozumie potrzeby ludzi biznesu i nie zabije polskiej przedsiębiorczości.

Mam również nadzieję, że rząd Donalda Tuska cieplej spojrzy na swoich core’owych wyborców, czyli klasę średnią i przedsiębiorców. I choć niełatwo liberalnymi poglądami zdobywać wyborców to mam nadzieję, że PO wróci do korzeni.
Trwa ładowanie komentarzy...